Uncategorized

Moja poranna pielęgnacja twarzy | My morning skincare routine

Uwielbiam oglądać posty o porannej pielęgnacji twarzy. Bardzo jestem ciekawa jak to u Was wygląda. Ja ciągle poszukuję tego idealnego połączenia. Co prawda schemat jest od wielu lat bardzo podobny, jednak rzadko powracam do tych samych kosmetyków. Staram się, aby pielęgnacja była w miarę minimalistyczna, aczkolwiek kompleksowa i radziła sobie z moim problemem, jakim jest trądzik.
Moja cera raczej się nie przetłuszcza, ani nie przesusza. Mam problem z zaskórnikami w okolicach nosa i brody, oraz ze zmianami ropnymi na skroniach. Mam wrażliwą skórę, skłonną do zaczerwień i naczynek.

KROK PIERWSZY – OCZYSZCZANIE

Przez wiele lat myłam buzię żelami. Chęć zmian i ciekawość sprawiły, że zaczęłam sięgać po pianki. Z racji, że mam skłonność do zaczerwień i naczynek to staram się sięgać także po produkty dedykowane do takiej cery. Pianka Pharmaceris wzmacniająca naczynka jest bardzo delikatna. Przyjemnie się nią codziennie rano myje. Nie podrażnia, mam mniej zaczerwienioną buzię. Jest mało wydajna. 

KROK DRUGI – TONIZOWANIE

Kiedyś tonik do twarzy był w moim odczuciu zbędny. Jednak od kilku miesięcy dołączyłam go do pielęgnacji i nie żałuję tego kroku. Co prawda, nie widzę super rewelacyjnych skutków używania toniku, ale lubię przetrzeć jeszcze po umyciu twarz zwilżonym płatkiem. Wtedy moja skóra nie jest już taka napięta, ma przywrócone pH, i lepiej wchłania się krem. Największym plusem toniku normalizujący Pharmaceris, jest fakt, że nie zawiera alkoholu. Wybierając go, tym właśnie się kierowałam, ponieważ alkohol w kosmetykach potęguje u  mnie zaczerwienienia.

KROK TRZECI – KURACJA PRZECIWTRĄDZIKOWA

Pisałam Wam już o Skinorenie. Trochę zmartwiłyście mnie tym, że przynosi krótkotrwałe efekty. No cóż pożyję, zobaczę, zdam relację. Skinoren fajnie nadaje się na dzień, całkiem nieźle współgra z makijażem. U mnie nie powoduje przesuszenia, ani łuszczenia się skóry.

KROK CZWARTY – PIELĘGNACJA OKOLIC OCZU

Tutaj kieruję się zasadą lepiej zapobiegać niż leczyć. O okolicę oczu trzeba zacząć dbać jak najwcześniej, aby kiedyś była już rutyną. Niestety skóra wokół oczu jest bardzo delikatna, a codzienny makijaż i demakijaż podrażnia tą strefę. Tak więc mimo młodego wieku i tak proponuję korzystanie z kremów nawilżających pod oczy. Obecnie stosuję Siquens Prevention, na który skusiłam się podczas promocji w SP i kupiłam za 10 zł. O ile całkiem niezłym jest nawilżaczem, tak jednak te drobinki rozświetlające są tak denerwujące, że jednak zaczynam rozglądać się za czymś lepszym. 

KROK PIĄTY – NAWILŻANIE

Pod tym względem eksperymentuje najwięcej i często zmieniam kremy. I ciągle kilka mam otwartych w tym samym czasie, bo niestety nie wszystkie działają tak jakbym sobie tego życzyła. Ciężko mi znaleźć krem, który nie byłby naszpikowany parafiną i silikonami. Lubię lekkie kremy, o wyważonym składzie. Krem ma być lekki, ale ma nawilżać i być dobrą bazą pod pokład. Avon Anew Aqua Youth jest średni, jeśli chodzi o nawilżanie. Używam, bo używam, ale nie jestem zadowolona z jego działania. Co innego, jeśli chodzi o serum Annemarie Börlind Orange Blossom Energizer , które zawiera oleje z pierwszego tłoczenia i ekstrakty roślinne. Wspomaga tworzenie się kolagenu i utrzymuje nawilżenie. Zawiera witaminę C, która opóźnia proces starzenia. Na razie mam wersję 15 ml, ale na pewno kupię jeszcze wersję 50 ml. 
I tak pokrótce prezentuje się moja poranna rutyna, która z rana zajmuje mi niewiele ponad 5 minut. Uważam, że dobra pielęgnacja jest inwestycją na przyszłość. 
A jak to wygląda u Was? 


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!