Uncategorized

Bourjois, Pastel Joues- 37 Rose Pompon- wypiekany róż do policzków

Z marką Bourjois kojarzą mi się przede wszystkim te wypiekane róże do policzków. Odkąd zaczęłam przygodę z makijażem zawsze stroniłam od podkreślania policzków różem, bałam się, że przesadzę, a efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Na szczęście z pomocą przyszły tutoriale na YT i ośmieliłam się. Kupiłam swój pierwszy róż, i nie był to Bourjois’a tylko Miss Sporty. Nie chciałam inwestować w coś droższego, bo bałam się, że mój zapał szybko się skończy. Wiadomo z czasem apetyt rośnie, coraz bardziej kusiły mnie piękne opakowania Pastel Joues. Co byłam w Rossmannie to zawsze musiałam zmacać jakiś tester, które notabene zawsze były jakieś takie wyświechtane, zużyte, zdezelowane, no i często jakiegoś koloru brakowało. Już wtedy powinna zaświecić mi się lampka, ponieważ rzadko po sprawdzeniu testera widziałam na palcu jakiś wyraźny kolor. Wtedy myślałam, że była to jednak wina testera. 
w słońcu
Po wielu namysłach postanowiłam kupić jednak róż Bourjois, dosyć przypadkowo wybrałam kolor 37 Rose Pompon. Nie kupiłam go w regularnej cenie (49,90zł) tylko podczas promocji -40% w Rossmannie.
w cieniu
Kolor to przybrudzony róż z domieszką ciepłej brzoskwinki oraz z delikatnym, nienachalnym połyskiem. Do zestawu dołączone jest lusterko, pędzelek oraz jakaś karteczka, którą od razu wywaliłam. Kosmetyk zamyka się na magnes. Muszę przyznać, że jakość opakowania jest wysoka, nawet dołączony pędzelek nie trąci tandetą, choć jest niewygodny w użyciu. Produkt ten pięknie pachnie, dość intensywnie, nawet pomimo upływu czasu. 
Wybaczcie radosną twórczość własną na paznokciu
Niestety z relacji tej dzieci nie będzie, róż okazał się tępą skałą. Nałożenie go jest bardzo trudne, ponieważ ciężko nabrać produkt na pędzel. Czasami udaje mi się jedynie za pomocą pędzla dołączonego do Glossy Box’a, choć trudno tą szczotę do zamiatania nazwać pędzlem. Efekt jaki daje jest naprawdę minimalny, trudny do zauważenia. Nie wiem, czy o to chodziło? Mogę polecić go początkującym, tym różem krzywdy sobie nie zrobicie. Lubię ten róż, ze względu na opakowanie, taka sroka ze mnie, i używam go jedynie, kiedy chcę uzyskać naprawdę delikatny efekt, a także mam czas i nerwy, by bawić się pędzlem przez dobre 5 minut. 
Generalnie nic nie miałabym do tego kosmetyku, gdyby nie trudności w aplikacji. Efekt jest zadowalający, jeśli oczekuje się tylko takiej dziewczęcej delikatności.