Uncategorized

Clinique Superdefense SPF 25 Age Defense Moisturizer / dry combination

Mniej więcej rok temu wybrałam się na pierwsze zakupy po porodzie, dalej niż dwa kroki od domu. Generalnie te zakupy były dość mocno zaplanowane, z konkretnym celem, no bo musiałam się streszczać i wiedzieć co chcę, inaczej cycki od pokarmu by mi eksplodowały. Poza tym to były pierwsze zakupy mojej (wtedy miesięcznej) córki. Jeszcze nie wiedziałam, że moje dziecko jest niezwykle kulturalne i nie przeszkadza innym, zwłaszcza mamie na zakupach. W Douglasie kupowałam 3 kroki Clinique, i zupełnie przez przypadek (albo hormony uderzyły mnie w głowę) wzięłam do kasy jeszcze Clinique Superdefense SPF 25 Age Defense Moisturizer. Cena mnie nie wzruszyła, na sobie oszczędzać nie będę, zwłaszcza, że urodziłam dziecko, helloł. W domu oprzytomniałam i zaczęłam obchodzić się z tym kremem jak z jajkiem.
OPAKOWANIE:

Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku. dzięki temu produkt zachowuje świeżość na dłużej. Opakowanie jest bardzo estetyczne i bardzo dobrej jakości. Nigdy nie miałam problemu z odkręceniem, czy zakręceniem. Krem chroni przed oddziaływaniem z zewnątrz dodatkowa zatyczka. Produkt ten możemy używać do 24 miesięcy od otwarcia, co moim zdaniem odróżnia ten krem od innych drogeryjnych kremów. 
KONSYSTENCJA / APLIKACJA / ZAPACH:

Po otwarciu na pewno zwraca na siebie uwagę zapach, który dla mnie nie należy do przyjemnych. Nie wiem jak pachnie (albo śmierdzi) zjełczały krem, ale mam wrażenie, że właśnie tak jak Clinique Superdefense SPF 25 Age Defense Moisturizer. Jednak nie jest to zapach intensywny, chemiczny, raczej naturalny, bez polepszaczy. Konsystencja tego kremu jest niezwykle aksamitna, gładka, trochę tłusta. Produkt ten aplikuje się bardzo łatwo i przyjemnie. Pozostawia on trochę lekko tłustą poświatę, ale szybko się wchłania. Krem jest bardzo treściwy i tłusty, idealny dla cery suchej, normalnej, która potrzebuje nawilżenia i natłuszczenia.
DZIAŁANIE / EFEKTY:

Producent obiecuje nam, że krem ma na celu walkę z czterema czynnikami postarzającymi skórę: słońcem, zanieczyszczeniami powietrza, czasem i stresem. A to wszystko w kremie nawilżającym. Ma też za zadanie przygotować skórę do walki ze skutkami stresu w przyszłości, oraz wzmocnić jej barierę ochronną. Zapobiega zmarszczkom i przebarwieniom. Moim zdaniem krem na pewno nawilża, i to całkiem nieźle. Co więcej, skóra zaczyna być elastyczna, jędrna i nie ma już tendencji do przesuszania, nawet zimą. Dobrze sprawdza się pod podkład, który się nie warzy się, ani roluje. Nawilżenie utrzymuje się cały dzień. Sporą zaletą tego kremu jest na pewno dość wysoki filtr SPF 25, rzadko spotykany w innych kremach do twarzy. Nie bieli cery, zostawia ochronny filtr, ale ledwo widoczny. Ja osobiście nie potrzebuje większej ochrony przed słońcem w warunkach miejskich, gdzie i tak większość dnia spędzam w pomieszczeniach.

Produkt ten nie wywołał u mnie żadnego podrażnienia, uczulenia. Nie zapycha, jest delikatny. Muszę przyznać, że ten krem działa długofalowo. Chroni, nawilża, a efektami cieszę się cały czas, nie tylko wtedy gdy go stosuję. Czy działa przeciwzmarszczkowo? Nie mam zielonego pojęcia, ale na pewno chroni przed słońcem, które w głównej mierze postarza.

WYDAJNOŚĆ / CENA / DOSTĘPNOŚĆ:

Wydajność tego kremu przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Na prawdę niewiele potrzeba produktu do posmarowania całej buzi. Moja cera obecnie nie wymaga specjalnego nawilżenia, więc spokojnie używam go co drugi dzień, a produktu nie ubywa. Krem kosztował mnie 229 zł za 50 ml (do tej pory nie mam zielonego pojęcia, dlaczego go kupiłam ;-)) Można dostać go w Douglasie, Sephorze, bądź w Clinique sklep online. 

PODSUMOWANIE:

Bardzo dobry krem, bardzo dobrej jakości opakowanie, natomiast nie uważam, że wart jest swojej ceny. Myślę, że sporo płacimy za markę. Gdyby ten krem kosztował około 100 zł na pewno bym go poleciła. Jednak cena tego produktu jest zawyżona, a ja z chęcią poszukam tańszego zamiennika.