Uncategorized

Klasyka wśród cieni – Urban Decay Naked 3 | Przykładowy makijaż

Lubicie spełniać swoje kosmetyczne
marzenia? Bo ja bardzo. Moim takim kosmetycznym marzeniem była paletka Naked 3
Urban Decay
. Chodziła za mną odkąd weszła do sprzedaży. Gdy tylko była dostępna
w Sephorze przebierałam nóżkami, jak piesek, który zobaczy swojego pana. Takie
marzenia są gratką dla mojego męża, wystarczy, że od czasu do czasu podrzucę mu
taką wishlistę i już wie co zrobi mi dobrze pod choinką lub jako prezent
urodzinowy. Tak było też z paletą Naked 3 Urban Decay – dostałam ją od męża,
choć trochę śmiesznie wyglądał jej zakup. Otóż parę lat temu męczyłam bułę
mężowi o tę paletkę, no i wymęczyłam, przy okazji „wychodnego”
wstąpiliśmy do Sephory, paluszkiem pokazałam „ta”, mąż wziął
egzemplarz i poszedł do kasy. A panie sephorzanki zmierzyły mnie od góry do
dołu, jakbym weszła do perfumerii ze sponsorem – serio. Dlatego teraz podsyłam
mu tylko linki 😉

Naked 3 Urban Decay

Zdjęcia do tego wpisu robiłam zaraz po
jej zakupie i tak leżały sobie na moim dysku kilka lat (chyba 3;)) Możecie
podziwiać nierozdziewiczoną Naked 3 Urban Decay. Obecnie wygląda jak kobieta po
przejściach, ale nadal dobrze mi służy. Jak to mówią – stara, ale wierna.
Dzięki tej paletce doceniłam jakość – i uwierzyłam, że czasem warto wydać
więcej. 
Naked 3 Urban Decay kolory
Zacznę od opakowania, które jest nie do
podrobienia – metalowe, bardzo solidne, w kolorystyce „rose gold”.
Dzięki temu opakowaniu podróż tej paletce jest niestraszna. Naked 3 u mnie jest
już kilka lat, a opakowanie nawet nie jest porysowane. Do paletki dołączony
jest dwustronny pędzel, brawo, że producenci rezygnują już z bezużytecznych
„pacynek”, ale nadal jakość pędzelków dołączonych do palet (nawet do
tych najlepszych) pozostawia sporo do życzenia. W tym przypadku nie jest
inaczej, choć znalazłam dla tego pędzelka zastosowanie (nakładam nim Maybelline Color tattoo). Jeśli chodzi o wnętrze (które podobno jest najważniejsze) to
znajdziemy w nim 12 cieni w kolorystyce brudnego różu, beżo – brązów i brudnych
fioletów. Bardzo ciekawa alternatywa do bardzo popularnych, uniwersalnych
paletach w odcieniach nude i taupe. 

Naked 3 Urban Decay kolory

Uważam, że kolorystyka Naked 3 przypadnie do gustu prawie każdej kobiecie i do każdej tęczówki oka będzie pasować. Każdy cień w paletce ma swoją nazwę, co jest moim zdaniem bardzo przydane, jeśli lubimy odwzorowywać makijaże z tutoriali. 3 cienie są zupełnie matowe – i tutaj je muszę pochwalić, bo to są 3 bardzo dobrze napigmentowane – matowe – cienie jakie do tej pory miałam i bardzo dobrze się nimi pracuje. Cienie o nazwie Limit i Nooner, to zdecydowanie moi ulubieńcy. Jeśli chodzi o Strange (najjaśniejszy odcień w tej paletce) jest też całkiem niezły i jak na tak jasny cień, jest najlepszy jaki do tej pory miałam, ale pozostawia jednak jeszcze trochę do życzenia. Czasem miewa humory, nie z każdą bazą się lubi i czasem po prostu nie wygląda. Kolejnymi cieniami, który mnie jednak rozczarowały są: Dust, Burnout i Buzz. Moim zdaniem bardzo pylą, są tępe w aplikacji i ciężko się je nakłada. A szkoda, bo to są bardzo ładne róże na których najbardziej mi zależało. Do tych cieni trzeba mieć wprawę i przy odrobinie cierpliwości można coś nimi zdziałać. Mimo, że posiadam oryginalną wersję to cienie Burnout i Buzz „chybocą” podczas grzebania w nich pędzlem. Uważam, że jak na tak drogą paletę to nie przystoi. Przy dużo tańszych paletach nie mam wrażenia, że zaraz mi coś odpadnie lub się odklei. Również na sporą uwagę zasługują dwa najciemniejsze cienie: Darkside i Blackheart, są idealne do blendowania, podkreślenia linii rzęs, a nawet kreski. Są przegenialnie napigmentowane i nimi bardzo dobrze się pracuje, do nich nie mam żadnych zastrzeżeń i dzięki nim doceniam klasę tej paletki. Cienie: Trick, Liar, Factory, Mugshot mają bardzo ładne wykończenie, które świetnie się prezentuje na co dzień – daje oczom rozświetlenie, blask i świeżość, przy tym nie są brokatowe.

Naked 3 Urban Decay swatches

Dzięki paletce
Naked 3 można stworzyć sporo dziennych makijaży, które są eleganckie i
subtelne, jednak tak czy siak mam wrażenie, że ciągle jednak sięgam po te same
kolory, a całość ostatecznie zlewa się w dwukolorowy makijaż. Ogromną zaletą
całej palety jest to, że wszystkie cienie bardzo długo się utrzymują i nie
tracą na wyglądzie w ciągu dnia. Cena tej palety to ok. 200 zł w perfumerii
Sephora. To sporo, ale pamiętajcie, że cena za 1 cień wychodzi ok 16 zł. Paleta
ma bardzo solidne opakowanie, najlepsze jakiekiedykolwiek widziałam, oraz
porządne lusterko.

makeup nomakeup Naked 3 Urban Decay


Jeśli cenisz jakość i chcesz mieć jedną,
dosyć uniwersalną paletę to polecam Naked 3 Urban Decay. Myślę, że to taka
klasyka w kosmetyczce, jak w szafie mała czarna. Moda przeminie na „mocne
kolory” a bazowe kolory zawsze będą stylowe.