Uncategorized

WIELKIE ZUŻYCIE lipiec – grudzień 2015

Nie raz wspominałam, że mam mieszane uczucia do tworzonych przeze mnie postów o pustych opakowaniach. Niemniej jednak właśnie posty o zużyciach cieszą się sporą popularnością wśród moich czytelników, dlatego postaram się nadrobić spore zaległości w tej tematyce. Zdjęcia do tego wpisu powstały już jakiś czas temu, grzeją miejsce na karcie SD i proszą się o opublikowanie. 


1. Balea Relax Dusche Abendrot

Żel pod prysznic – odprężający, czerwony wieczór. Gdy myślę żel pod prysznic Balea to wyobrażam sobie piękny zapach. W przypadku tego produktu nie było tak do końca. Ładny, wiśniowy zapach z lekką nutą słodkości. Nazwa żelu od razu wywołuje skojarzenie relaksującej kąpieli, niestety żel całodniowego stresu nie zmył, ale na szczęście jako tako uprzyjemnił wieczór. 


2. Balea, Duschgel Cabana Dream

Marakuja i brzoskwinia to zapach, który zdecydowanie będzie kojarzył mi się z latem. Może nie koniecznie marzenie o chatce plażowej, ale o drinku Pina Colada, tak właśnie zapamiętałam ten żel. Ta seria limitowana się Balei zdecydowanie udała. 

3. Balea Duschgel White Passion

Białe kwiaty i jagody acai to zapach żelu Balea z serii limitowanej. Zapach przyjemny, ale nie na tyle piękny by utknął w mej pamięci. Wszystkie trzy wyżej wymienione produkty są kremowej konsystencji, typowej dla żeli Balea. Myją, odświeżają, uprzyjemniają prysznic miłym zapachem. Pozostawiają skórę miękką i na szczęście żaden z tych żeli mnie nie podrażnił. Polecam bo cena w stosunku do jakości jest super. 

4. Balea Dusche & Shampoo für Kids Planeten & Raumfahrt

Potrafisz sobie wyobrazić zapach planet i podróży kosmicznych? Ja też nie. Większość żeli i szamponów dla dzieci Balea są o przedziwnych zapach. Według producenta żel ten ma galaktycznie odświeżać. Ja je doceniam za delikatną recepturę, nie wysuszanie już wystarczająco suchej skóry mojej córki. Z szamponu nie korzystałyśmy.


5.  Balea Schaumbad für Kids Die Sieben Weltwunder

Do galaktycznego żelu używaliśmy płynu do kąpieli o zapachu siedmiu cudów świata. Chyba tak musi pachnieć Indiana Jones. Odprężająca podróż do czasów antycznych, czyli kąpiel po dniu pełnym przygód. Wydajny płyn do kąpieli w przystępnej cenie. Niestety w Polsce w takiej cenie niewiele jest płynów do kąpieli dla dziecka. 

6. Balea Dusche & Shampoo for Kids Fische 

Jeśli zapach podróży kosmicznych, czy siedmiu cudów świata nie zrobił na Was dużego wrażenia, to teraz wyobraźcie sobie żel pod prysznic o zapachu ryb. Tak właśnie – o zapachu ryb. Pewnie czujecie w tej chwili łososia, tuńczyka lub ohydny tran? Otóż żel Balea o zapachu ryb, to nic innego jak zapach morski – taka ciekawostka. 

7. Balea Jeden Tag Shampoo Erdbeere 

Znowu Balea? Tym razem szampon do włosów na co dzień o zapachu truskawkowym. Myjąc włosy mogłam na chwilę przypomnieć sobie dzieciństwo, kiedy nie łatwo było o szampon „dla dzieci”, a zwłaszcza o tak egzotycznym zapachu jak truskawki. Ale tak właśnie kojarzy mi się dzieciństwo – z syntetycznym zapachem truskawek, który uwielbiam. Szampon cudów na głowie nie robił. Ogromy plus dałam mu za to, że nie zawiera silikonów. Taki zwykły szampon na co dzień o nieco ciekawszym zapachu. Dobrze się pienił, jednak włosy po wyschnięciu się plątały. 


8. Nivea Long repair – odżwyka

Uff… Koniec z Baleą. Teraz czas na Nivea – odżywka do włosów z dość kultowej serii Long Repair. Dlaczego kupiłam tą odżywkę? Kiedyś miałam próbkę dołączoną do gazety i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Włosy były po niej niesamowicie gładkie i miękkie. Pełnowymiarowe opakowanie też mnie nie rozczarowało. Polecam osobom, które od czasu do czasu lubią używać bomb silikonowych do włosów. Nie stosowałam tej odżywki regularnie, tylko co kilka myć, dzięki temu włosy nie były przeciążone silikonami, za to wygładzone i lekko odżywione. 


9. Alterra, Repair – Shampoo Macadamia & Feige 

Szampon regenerujące makadamia i figa do włosów zniszczonych bez silikonów. Nie oczekiwałam od szamponu, aby nagle zregenerował mi włosy. Szampon w moim odczuciu powinien myć włosy, oczyszczać skórę głowy, pozostawiać włosy czyste, pienić się. Chciałabym także, aby po wyschnięciu włosy nie plątały się nadmiernie. No i tutaj ten szampon na mnie nie zrobił ogromnego wrażenia. Rzadko się pienił, włosy były ledwo co umyte. Niestety dla moich włosów, czyli z tendencją do przetłuszczania, raczej je obciążał. Zapach też bardziej odpychał niż przyciągał.


10.  Isana Med, Anti-Schuppen Shampoo

Szampon przeciwłupieżowy mojego męża. Rzadko go używałam, ale jak już w tajemnicy sobie nim umyłam włosy to byłam z niego zadowolona. Fajnie oczyszczał skórę głowy, nie robił krzywdy, a włosy też w miarę uśmiechnięte były. Dużo na jego temat za bardzo nie wiem, mieliśmy mało czasu, aby lepiej się zapoznać. 

11. Tołpa, botanic, gardenia tahitańska, nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość włosów

Jak Tołpę lubię i szanuję, tak większego niewypału tej marki nie miałam. Miałam spore oczekiwania co do tej maski, a okazała się kompletnym rozczarowaniem.  Po zastosowaniu tej odżywki moje włosy po wyschnięciu nadawały się jedynie do kolejnego mycia. I nieważne w jakich proporcjach użyłam, niezależnie czy dobrze wypłukałam włosy. Jeśli smalec na włosach nie pojawił się od razu, to na pewno po kilku godzinach. Dlatego nie ma mowy w przypadku tej odżywki o jakimkolwiek zwiększeniu objętości włosów. Odżywka ta jedynie zmniejszyła objętość mojego portfela o 29 zł. Przestrzegam przed tą odżywką – na pewno nie nadaje się do włosów cienkich.


11. AA Men Protect żel do mycia twarzy – antybakteryjny

Zdaniem mojego męża żel miał zbyt wodnistą konsystencję. Wrażenia ogólne są w miarę pozytywne, na samym początku całkiem dobrze sobie radził z oczyszczaniem skóry, jednak wraz z upływem czasu jego działanie było już mało spektakularne. Odświeżał, jednak nie matowił tak, jak zapewnia producent, nie podrażnia, choć mój mąż do delikatesów nie należy. 


12. Ziaja oczyszczanie liście manuka – żel myjący normalizujący

Uwielbiam zapach kosmetyków z serii liście manuka. Pisałam już o kremie na noc z tej serii, który polubiłam. Żel do mycia twarzy służył głównie mojemu mężowi, on lubi do niego ciągle wracać. Ja przeważnie po niego sięgam, jak mam go po prostu pod ręką. Jest naprawdę fajny i robi sporą konkurencję aptecznym dermokosmetykom. Jestem pewna, że przypadnie do gustu osobom, które mają umiarkowane problemy z niedoskonałościami. Nie podrażnia, delikatnie się pieni, nie pozostawia uczucia ściągnietej skóry. Lubię i polecam.

13.  Avene Cleanance- Żel oczyszczający do skóry tłustej z niedoskonałościami

14. Love Me Green – Energetyzujący peeling do twarzy

15. Acne derm

16. Blistex

17. Bioderma Sensibio H2O


18. Avene – woda termalna

Dla wielu blogerek urodowych woda termalna jest masthewem. Wiele już recenzji czytałam, wiele sporów czy Uriage czy Avene. Na załączonym zdjęciu widzicie moją jedyną wodę termalną w życiu. No cóż, dzieci z tego nie będzie. Co prawda powyższy spray ma wiele zastosowań i latem się rzeczywiście nie raz przydał. I latem pewnie jeszcze wrócę do jakiejś tam wody termalnej. Natomiast nie uważam, że jest to mój ulubiony kosmetyk, a tym bardziej niezbędny.

19. Soap and Glory – hand food 

20. Eveline niewidzialne rękawiczki

21. Batiste


22. Lactacyd

Intymna część mojej kosmetyczki. Lubię Lactacyd, aczkolwiek chyba najbardziej wersję orginalną (jak kto woli podstawową). Odkąd używam Lactacydu zdecydowanie rzadziej cierpię na infekcje tych rejonów. 

23. Octenisept

Niby nie kosmetyk, a jednak bardzo przydatny. Polecam wszystkim, którzy borykają się z trądzikiem. Idealny zamiast toniku, działa antybakteryjnie, można go używać przy stanach zapalnych. 

24. Fa men – heat control – antyperspirant w sztyfcie dla mężczyzn

Kontrola potu odporna na temperaturę – nawet do 50°C ? Czego to już nie wymyślą, żeby wcisnąć antyperspirant. Do najfajniejszych nie należał. Ogólnie antyperspiranty FA, nieważne czy dla kobiet czy mężczyzn takie dosyc przeciętne są.


25. Rexona men  Adventure antyperspirant w sztyfcie dla mężczyzn

W tym przypadku już trochę lepiej. Ma przyjemną, egzotyczną nutę zapachową. Sprawdził się podczas upałów, albo uprawiania sportu.  Podobno nie zostawia śladów na ubraniu. Ma suchą konsystencję, ale łatwy w aplikacji. Nie podrażnia skóry mimo intensywnego działania.

26. Isana Nagellack Entferner Mandelduft

Internety już wiedzą wszystko na temat zmywacza do paznokci Isana. Zapewne ma też wiele przeciwniczek. Na szczęście ja należę do fanklubu rossmannowskiego zmywacza do paznokci. Tani i świetnie sobie radzi z opornymi lakierami. Co prawda zapach koło migdałów nawet nie stał, ale ważne, że nie jest pieruńsko duszący. Lekko słodkawa woń niby się unosi. Jest to wersja z acetonem. Mnie tam aceton nie straszny. 


27. Soap and Glory  Flake Away Body Scrub

Peeling do ciała o bliżej nieokreslonym, za to bardzo intensywnym zapachu. Przyjemna konsystencja, zbita. Zawierał olejek, dzięki któremu skóra pozostawała miękka i gładka. Mini wersja 50 ml wystarczyła na niewiele zastosowań. Scrub jak scrub, na polskim rynku mamy wiele podobnych peelingów za znacznie mniejsze pieniądze. A jeśli o zapach chodzi – rzeczywiście jest dość intrygujący, w pewnym sensie uzależniający. Ale zapewniam – nie wszystkim będzie się on podobał.