Uncategorized

Ulubieńcy stycznia- makijaż i pielęgnacja

Nie wiem jak Wam, ale mnie styczeń minął bardzo szybko. Ulubieńców zeszłego miesiąca nie będzie wiele. Jeśli chodzi o makijaż, to w styczniu malowałam przeważnie tylko oczy, oszczędzając cerę. W styczniu skupiałam się bardziej na systematycznej pielęgnacji, i w niej przeważały produkty, które już znacie. Udało mi się jednak wyłuskać dwie perełki, jeśli chodzi o pielęgnację twarzy.   
1. Najczęściej używaną paletką cieni była paleta Inglot, którą Wam pokazywałam w nowościach stycznia. Mam ją zaledwie miesiąc, ale skradła mi natychmiast serce. Mocno napigmentowane cienie, trwałe, nie osypują się- dla mnie idealne.
2. Świetnym produktem okazał się także gruboziarnisty peeling Lirene (głęboko oczyszczający). Co prawda gruboziarnisty on nie jest, ale ma bardzo fajne delikatne drobinki peelingujące. Nie podrażnia, nie uczula, świetnie usuwa martwy naskórek. Mam cerę wrażliwą, a mimo to u mnie doskonale się sprawdza.
3. Wibo, pomadka Eliksir nr 5 sprawdza się u mnie doskonale, zimą też fajnie się po nią sięga. Jest nawilżająca, nie podkreśla suchych skórek. Mam neutralny kolor, mogę jej używać nawet bez lusterka, dlatego najczęściej po nią sięgam gdy muszę szybko wyjść.
4. Już jakiś czas temu dołączyłam do mojej pielęgnacji regularne używanie kremu pod oczy. Wcześniej sięgałam po niego sporadycznie. Przed Tołpa, Dermo Face Hydrativ, Nawilżający krem – żel odprężający pod oczy używałam próbki Clinique all about eyes rich. Na szczęście Tołpa okazała się równie dobra. 
5. W styczniu odświeżyłam używanie Maybelline Color Tattoo 35 on and on bronze. Doskonały do wykonania szybkiego makijażu oka. Dość często go używałam, gdy rano miałam ograniczony czas na make up. 
A Wy co polecacie?