2019

Jak kupować mniej kosmetyków? Mini poradnik niekupowania

Chciałam stworzyć dla Ciebie praktyczny mini poradnik, na temat, jak sobie radzić z nadmiernym zakupoholizmem, kupowaniem na zapas, zwłaszcza kosmetyków. Chciałam, aby ten wpis, pokazał Ci, jak ja staram się ograniczyć mój konsumpcjonizm, jak staram się kupować mniej. Mam nadzieję, że przedstawione poniżej porady, krok po kroku, pomogą Ci i bezpośrednio odpowiedzą na pytanie „jak kupować mniej kosmetyków”. Wszystkie poniższe rady, popieram konkretnymi przykładami, jak ja sobie radzę w danej sytuacji lub nad czym jeszcze pracuję. Poniżej nie ma czystej teorii, jest również moja praktyka. 
kawa gazeta buty okulary przeciwsłoneczne

Jestem świadoma mojej skóry i jej problemów 

Aby wiedzieć po jaki kosmetyk sięgnąć warto wiedzieć, jaki rodzaj cery posiadasz oraz z jakimi problemami się zmagasz. Większość kremów posługuje się utartymi sloganami, takimi jak „redukcja zmarszczek”, „redukcja trądziku”, „odżywia i wygładza skórę”. Dlatego zanim sięgnę po kosmetyk, staram się wsłuchać w potrzeby mojej skóry. Zimą moja skóra jest bardziej wrażliwa, skłonna do przesuszeń i wtedy wiem, że muszę sięgać po nawilżające i odżywcze kremy. Latem zależy mi na redukcji przebarwień potrądzikowych, bo lubię chodzić wtedy bez ciężkiego podkładu i korektora. Same slogany z kosmetyków mnie już nie chwytają, sprawdzam, czym dany kosmetyk może się pochwalić w składzie, w jakim stężeniu są składniki aktywne i zastanawiam się, czy ten skład pomoże uporać mi się z aktualnymi potrzebami skóry. Warto wiedzieć, w jakim celu dany kosmetyk chcemy stosować. To samo dotyczy się włosów, czy pielęgnacji ciała. 

Zaglądam na półkę i sprawdzam zapasy 

Często to co mam w zapasach totalnie rozmija się z moimi potrzebami. Często kosmetyki zarówno do twarzy, ciała, a także do włosów muszę zmieniać w zależności np. pory roku. Moja skóra ma tendencje do trądziku, nie zmagam się z nim stale, ale lubi mnie od czasu do czasu „wysypać”, dlatego wplatam do mojej rutyny pielęgnacyjnej kosmetyki, które zapobiegają trądzikowi, lub takie, dzięki, którym szybciej zmiany się goją. Nauczyłam się, aby w pielęgnacji do twarzy nie mieć wiele w zapasach, bo łatwiej w drogerii na bieżąco dobiera mi się kosmetyk do aktualnego stanu, niż z własnej półki. Kiedyś miałam problem, że do tzw. „zapasów” trafiały kosmetyki, które mi się już sprawdziły. Niestety moja miłość do nowości często wypierała chęć sprawdzenia na nowo takiego kosmetyku i ten lądował w koszu nieotwarty. Bywa też tak, że taki kosmetyk już przestał odpowiadać moim potrzebom. 
zakupy online promocje

Sprzątam w kosmetykach 

Regularne sprzątanie kosmetyków pomaga mi uświadomić sobie jak wiele ich mam, jak niewiele potrzebuję, i jak niewiele ich używam regularnie. Używaniu kosmetyków do makijażu pomaga mi Project Pan, natomiast w kosmetykach do pielęgnacji często wdziera się chaos. Z racji, że części kosmetyków nie da się wypróbować w drogerii, to zdarza mi się, że już po otwarciu czuję pierwsze rozczarowanie kosmetykiem. Jeśli zapach, konsystencja, rodzaj aplikacji mi się nie sprawdza, to staram się taki kosmetyk podać dalej. Dawniej masochistycznie do tego podchodziłam i katowałam się takimi kosmetykami, niestety dopiero niedawno zrozumiałam, że nie ma sensu się karać za zły wybór podczas zakupów. Kolejną sprawą do której doszłam to fakt, że kosmetyków się nie kolekcjonuje, kosmetyki się używa w konkretnym celu (czuć się piękniejszą, zadbaną, poprawić stan swojej cery, walczyć z kompleksami, defektami). Kosmetyki mają wprowadzać nas w stan radości. I tu przypomniało mi się ważne pytanie stawiane przez Marie Kondo (autorkę „Magii sprzątania”) – czy ta rzecz daje Ci radość? Czy ten kosmetyk daje Ci radość? 

Jak wybieram kosmetyki? 

Zaczynam od przeanalizowania POTRZEB, a nie tylko i wyłącznie zachęty. Pierwsze podstawowe pytanie na zakupach powinno brzmieć: „Czy ja tego potrzebuję już teraz?” często to pytanie kończy się odpowiedzią NIE. Kiedy już udaje mi się odpowiedzieć na to pytanie twierdzącą, następne pytanie, jakie do siebie kieruję: „czy ten kosmetyk odpowiada moim potrzebom”? Czy jest do skóry mieszanej, czy nie zawiera składników, które uważam za zapychające (np. silikony i parafina, jeśli chodzi o pielęgnację twarzy), sprawdzam składniki aktywne. Przy wyborze kosmetyków kieruję się opinią zaufanych mi blogerek, opiniami na takich portalach jak wizaż, ale też moimi doświadczeniami z daną marką, z danym składnikiem. Uważam, że fajnym ograniczeniem pokus, jest narzucenie sobie pewnych wymagań: jak np. aby kosmetyki były cruelty free, wegańskie, organiczne, tylko dermokosmetyki, albo ograniczenie się do konkretnych składników aktywnych, jak witamina c, peptydy, kwas np. glikolowy, albo tylko do polskich marek itp. To zawęża wybór, dzięki temu przez nasze sito informacji zostaje nam mniej pokus. Wymagam! Nie obniżam standardów zakupów, jakie sobie narzuciłam, tylko dlatego, że dany kosmetyk jest w promocji. 
wyprzedaże tłumy ludzi

Moje sposoby na wishlisty

Na samym początku to właśnie chciejlisty świetnie się sprawdzały w roli strażnika mojego rozbuchanego konsumpcjonizmu. Na samym początku skrzętnie notowałam w notatniku na komputerze, ale jak przychodziło co do czego, to zapominałam o tym fakcie, coś mi umykało, a ja i tak w rezultacie dorzucałam sobie do zakupów „przydasia”. Teraz poszłam o krok dalej – podczas wizyty w drogerii, zwłaszcza w takiej, w której rzadko bywam, kiedy w oko wpadnie mi dany kosmetyk robię mu zdjęcie (plus cena i skład). W domu sobie gagatka na spokojnie sprawdzam jego ocenę i decyduję czy i kiedy go kupić. Jeśli dany kosmetyk wpadnie mi w oko podczas reaserchu (scrollowania social media) korzystam z opcji „zapisz” czy to na FB czy na IG można sobie zrobić osobny folder, i korzystać z niego jako z wishlisty. A jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu i moją wymarzoną „kapsułkową toaletkę” to tworzę sobie tablice na Pinterest. Nie muszę mieć wszystkiego od razu, wystarczy, że wiem, gdzie dane informacje mam zapisane. Takie listy warto odświeżać, bo często po dłuższym czasie, wiele rzeczy z nich wyskakuje, bo po dłuższym czasie nie spełnia moich oczekiwań. Warto zapisywać takie listy, tak aby były one dla nas łatwo dostępne i pod ręką, czyli np. w telefonie. 
próbki, jak używać próbek

Testuję, eksperymentuję, szukam próbek 

Często kupujemy kota w worku, jeśli chodzi o kosmetyki. Nie raz przeglądając mój blog natknęłaś się na „moje rozczarowania”. Takie buble nie zawsze oznaczają „najgorszy kosmetyk”, którego nikt nie kupi, ale chociażby taki, który minął się z naszymi oczekiwaniami. Każdy ma swoje preferencje, jeśli chodzi o zapach, konsystencję, formę aplikacji oraz efekt, jaki dany kosmetyk pozostawia na skórze. Odkąd rozsądniej podchodzę do zakupów, chętniej korzystam z próbek, i proszę o takie próbki w drogeriach i perfumeriach. Korzystam też z tych, które dołączone są do zakupów. Z koleżankami blogerkami także wymieniamy się odsypkami, czy odlewkami. A może Ty masz w pracy koleżanki, które chętnie wymienią się z tobą na dany kosmetyk? Lub podarują Ci odlewkę takiego, który chciałabyś mieć? 
niepotrzebne zakupy

Jak kupuję? 

Wbrew pozom kupowanie jest trudną sprawą. Przede wszystkim musisz być pewna, z czego powinna składać się Twoja pielęgnacja. Przed udaniem się na promocję do Rossmanna 2 + 2 na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, wybrałam się z konkretną listą zakupową. Wybrałam kosmetyki, które najkorzystniej opłacały się kupić podczas promocji, ale też takie, które długo nie będą czekać w kolejce. Podczas zakupów warto zadawać sobie pytanie, czy jest nam to potrzebne? Czy, aby na pewno będziemy miały czas, aby to używać? Często kupujemy marzenia, coś co sprawi, że poczujemy się w lepszym świetle. Ja ciągle się łudzę, że tym razem będę regularnie używać balsamy antycellulitowe, a na wakacje wybiorę się z gładką pupą. To samo tyczy się balsamów brązujących. Przestałam się łudzić, że będę je regularnie używać i ich po prostu nie kupuje (a już na pewno nie na zapas!). Z zakupami warto doczekać, nie lecieć pierwszego dnia promocji, a i te zakupy internetowe warto zostawić niedokończone w koszyku 😉 Czas często weryfikuje na korzyść nasze potrzeby. Kupując kosmetyki do pielęgnacji myślę o całości, czy dany kosmetyk jest w stanie uzupełnić cały plan pielęgnacyjny, czy jest zupełnie oderwany od moich potrzeb, albo już jakiś kosmetyk nie spełnia podobnej funkcji? Kupować więcej oznacza PRACOWAĆ więcej. 

Jak radzę sobie z nowościami? 

Na Instagramie zadałam Wam pytanie, jaki jest Wasz największy problem, jeśli chodzi o nadmiarowe zakupy. Większość odpowiedziała: NOWOŚCI. Kiedyś rzeczywiście to też był dla mnie problem, bo chciałam być przykładną blogerką, na tropie nowości, która wszystko dokładnie testuje i recenzuje. No ale wyszło życie. Nie nadążam i przestało mi to już w ogóle przeszkadzać. Sama przed sobą się rozgrzeszyłam, z tego grzechu, że nie jestem wstanie MIEĆ wszystkich nowości, a już na pewno ich wypróbować. Kosmetyki mają służyć mnie, a jak już coś będzie warto do zrecenzowania, to chętnie się tym dzielę tutaj. Wiele nowości, jest podobnych do innych kosmetyków, które już na rynku są, a cała otoczka jest tylko marketingiem: sok z dupy węża, wyciąg z wodorostów, płynne szlachetne złoto, pozyskiwane naturalnymi metodami. Rezygnacja z nowości jest jedną z najtrudniejszych rzeczy. Warto nie ulegać wpływom, zwłaszcza reklamom, czy social media, a iść własną, wypracowaną ścieżką. 

Promocje są zawsze 

Przestałam traktować zakupy jako nagrodę, nie pocieszam się nimi, i przestałam się tłumaczyć, że jest to moje hobby. Moje hobby to blog, chęć dzielenia się z Wami moimi przemyśleniami na temat używanych przeze mnie kosmetyków, a nie znajomość na pamięć całego asortymentu pobliskiej drogerii. Zaczęłam skupiać się na używaniu, odkrywaniu radości w tym co już mam, i tego jakie efekty daje dany kosmetyk. Korzystam z promocji, ale wtedy, gdy przejrzę najpierw moje zapasy i kupuję tylko te kosmetyki podczas promocji, kiedy wiem, że użyję je w najbliższym czasie. Do takich kosmetyków należą szampony i odżywki, czy pielęgnacja twarzy. Niestety regularność przy używaniu kosmetyków do pielęgnacji ciała u mnie kuleje, więc tutaj zakupy podczas promocji zwyczajnie odpuszczam. O tym jak nie kupować kosmetyków na zapas pisała Basia w swoim poście: Jak ograniczyć zapasy kosmetyczne? Pod tym tekstem podpisuję się dwiema rękami i nogami. 

Bezwzględny zakaz zakupów? 

W social mediach można znaleźć sporo inspiracji i wyzwań typu „30 dni bez zakupów”. Choć bardzo lubię brać udział w różnych wyzwaniach, tak nie przepadam za tak restrykcyjnymi zasadami „nie kupować nic”. U mnie przeważnie odnoszą odwrotny skutek. Zdecydowanie wolę określenie „kupować mniej”. A co to oznacza w praktyce? Pamiętam, po co to robię. Robię to, bo chcę mieć więcej czasu dla siebie, cieszyć się z tego co mam, a nie tracić czas, na to czego nie mam. Robię to, bo mam ograniczoną przestrzeń swojego mieszkania, którego nie chcę ciągle sprzątać. Mniej kosmetyków, mniej sprzątania. Mniej przeglądania zapasów, czy coś się nie przeterminowało? Mniej wyrzucania nieotwartych opakować. 
galeria handlowa
Uważam, że wszyscy w krajach rozwiniętych i tych rozwijających się, nie potrafimy już żyć skromnie. Mamy zbyt dużo dóbr materialnych, zbyt wielki wybór, nadmiar pragnień. Jak wiele przedmiotów kupujemy tylko dlatego, bo widzimy je u innych? Minimalistyczne podejście do niekupowania wymaga dyscypliny i samozaparcia. Nie wystarczy przeglądać mniej social media, czy wypisać się z newsletterów kuszących promocjami. Trzeba umieć zrezygnować, pomimo pokus. Być wolnym to opierać się pokusom. 

A czy Ty potrafisz się oprzeć? Ile masz kosmetyków w zapasach? Po co to robisz?