Uncategorized

INGLOT RÓŻ DO POLICZKÓW AMC 55

Uwielbiam dostawać od koleżanek kosmetyki, które nie spełniły ich oczekiwań. U mnie kosmetyki nie czują się porzucone, wręcz przeciwnie, mogą się czuć u mnie jak u siebie. Zawsze zrobię z nich jakiś użytek. Dlatego róż do policzków Inglot AMC 55, którym zostałam obdarowana przez koleżankę, świetnie się u mnie zadomowił. Czasem siedzi po cichutku w czeluściach szuflady, ale czasem jak go wyzwolę, to potrafi gościć prawie codziennie na moich policzkach. 
Na samym początku obawiałam się odcienia, ponieważ jest dosyć chłody, co niekoniecznie mi służy. Kolor jest intensywny, wpada w bordo, purpurę. Nie jestem przyzwyczajona do tak ciemnych róży (przeważnie sięgam po korale, łososie) jednak na policzkach wydaje się być bardziej stonowany, delikatniejszy, mniej nachalny. Aby nie przesadzić na pewno trzeba mieć wprawioną rękę, bardzo łatwo zrobić nim sobie pucki Swietłany. Idealnie współgra z czerwieniami / bordami na ustach. Rewelacyjny do jesiennego makijażu. 
Konsystencja jest aksamitna, miękka, pyląca (zresztą widać to na zdjęciu). W odróżnieniu do innych róży, które posiadam, bardzo łatwo można nabrać go pędzlem, wystarczy przyłożyć pędzel. Dzięki swojej delikatnej konsystencji bardzo łatwo się rozciera, więc przy dobrym podkładzie nie robi smug i plam. Przy starannym nałożeniu można uzyskać naturalny efekt. Na pewno nie jest wydajny, u mnie widoczne jest już zużycie, a nie jest nadmiernie eksploatowany. Zauważyłam, że róże z Inglota mniej się ścierają, porównując je do innych w tej samej kategorii cenowej. 
Róże do policzków z Inglota cenię sobie za szeroki wybór w kolorach (naprawdę jest w czym wybierać) oraz dobre napigmentowanie. Okrągłe wersje zostały już wycofane. Koszt prostokątnego wkładu to 17 zł. 
Za tą cenę nie znajdziecie lepszego różu do policzków. Choć ma swoje wady, można go polubić. 
Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!