Uncategorized

Czysta sprawa – oczyszczanie twarzy z Organique seria Basic Cleaner

Ostatni raz użyłam mydła do umycia twarzy
chyba jeszcze w podstawówce. Już wtedy wiedziałam, że mydło totalnie nie nadaje
się do umycia buzi, nawet to najdroższe z reklamy. Po umyciu twarzy mydłem
wyskakiwały mi po kilku dniach czerwone, przesuszone plamy. To samo działo się
po niedostosowanych do mojego rodzaju skóry żelach czy tonikach z alkoholem. A
działo się tak ponieważ mydło ma odczyn zasadowy, a skóra kwaśny, i dlatego
mydło mocno naruszało równowagę ph mojej skóry. Jako dziecko niewiele
wiedziałam na temat pielęgnacji, więc po prostu przestałam myć buzię mydłem,
tylko samą wodą. W gimnazjum bardziej oczytana sięgnęłam po żele do mycia
twarzy,
jednak nie znając się, sięgałam tylko po takie z SLS / SLESami. O podrażnienie
nie było trudno. Zrażona jakąkolwiek pielęgnacją i całą zaczerwienioną twarzą
poszłam do lekarza dermatologa. Lekarka już wtedy (czyli jakieś 15 lat temu)
poleciła mi sięganie po dermokosmetyki do skóry wrażliwej i atopowej
(niezawierające SLSów)
. Niestety kosmetyki te nie były na kieszeń nastolatki,
więc gdy tylko dostałam je z okazji urodzin używałam ich bardzo oszczędnie. Ale
opłaciło się. Od tamtej pory nie sięgam po kosmetyki, które służą do
oczyszczania mojej skóry twarzy a mają w składzie SLS / SLESy. SLS i SLES to środki
myjące, które występują w większości drogeryjnych żelach do mycia twarzy, ciała
czy szamponach. Ponieważ są związkami z sodem to podrażniają, wysuszają skórę i
zaburzają jej odczyn.
łagodne oczyszczanie twarzy

Podstawą mojej pielęgnacji było zawsze
prawidłowe mycie cery. Dla mnie najważniejsza jest regularność. Najczęściej
sięgam po żele i pianki, raz wypróbowałam czyścik oraz czarne mydło, które do
końca mnie nie przekonały. Buzię myję dwa razy dziennie, rano – zmywam
pozostałości kremów i warstewkę sebum, a wieczorem po demakijażu domywam co
nazbierało się na powierzchni skóry przez cały dzień. Nawet łagodne żele do
mycia twarzy takie jak ten z Organique są w stanie usunąć sebum i pozostawić
skórę gładką i miękką. Organique nie podrażnia, ani nie uczula. W składzie ma cocamidopropyl
betaine
jest to substancja myjąca i pieniąca się, co prawda łagodniejsza niż
SLS, ale też może u niektórych powodować podrażnienia. Ciekawym składnikiem
aktywnym jest także Proteol ™APL – który pozyskiwany jest z jabłek. Posiada właściwości
myjące, intensywnie się pieni nawet przy twardej wodzie. Jednocześnie jest
niezwykle delikatny, zmywa również makijaż oczu, nie narusza bariery
hydrolipidowej skóry. Żel zawiera także składniki kojące takie jak ekstrakt z
mącznicy lekarskiej,
której także zadaniem jest odświeżenie, rozświetlenie
skóry i działanie antyoksydacyjne. Łagodzący żel do mycia twarzy ten nie zatyka
moich porów, mimo iż jest delikatny, świetnie sprawdza się w swojej roli. Organique
Basic Cleaner
pozbawiony jest detergentów. Mimo, iż konsystencja tego żelu jest
dosyć wodnista i rzadka to jednak z powodzeniem wystarcza na 2 miesiące
codziennego używania. Po umyciu buzia nie jest przesuszona, nie pozostawia też
uczucia spierzchnięcia, ani lepkiej warstwy.
Organique seria Basic Cleaner żel do mycia twarzy
O tym, dlaczego warto sięgnąć po tonikjuż wspominałam. Zawsze po umyciu twarzy żelem zaraz tonizuję skórę, aby
przywrócić jej prawidłowy odczyn. Dzięki tonikom coraz rzadziej borykam się z
niedoskonałościami, które wynikają z błędnej pielęgnacji. Często regularne stosowanie
toniku może również spowodować rumień czy wzmożyć trądzik, dzieje się tak ze
względu na zawarte w tonikach substancje powierzchniowo – czynne. Warto wtedy
sięgnąć po hydrolaty, np. z oczaru wirgilijskiego. O ile toniki nie zawierają
alkoholu (jedynie ten, który służy do ekstrakcji substancji roślinnych) to moja
cera dobrze je toleruje. Łagodzący tonik Organique Basic Cleaner ma bardzo
przyjemny, świeży zapach, który uprzyjemnia mi poranne oczyszczanie skóry.
Bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia lepkiej warstwy, a skóra jest
przygotowana na krem. Należy pamiętać, aby tonik wklepać za pomocą płatka,
ewentualnie przetrzeć skórę zwilżonymi tonikiem palcami. Warto nadmiar osuszyć
np. chusteczką, ponieważ parując może wyciągnąć wodę ze skóry. Zawiera sporo składników
aktywnych z wyciągów roślinnych, które pielęgnują skórę, nawilżają ją oraz
łagodzą podrażnienia. Na uwagę zasługuje zawarty w toniku ekstrakt z aloesu,
który działa nawadniająco, wzmacnia system odpornościowy skóry, stymuluje
produkcję kolagenu, a także poprawia elastyczność. Aloes wykazuje również silne
działanie przeciwzapalne i łagodzące. Oprócz aloesu tonik Basic Cleaner posiada
ekstrakt z lukrecji, która redukuje zaczerwienienia i zapobiega podrażnieniom,
pantenol – regeneruje i chroni, a gliceryna roślinna długotrwale nawilża i
zmiękcza naskórek. Tonik jest wydajny, spokojnie wystarczy na 3-4 miesiące
stosowania, chociaż nie oszczędzam go przy aplikacji. Zaznaczę, że na dnie tego
toniku jest naturalny „dziwny” osad, który mnie za pierwszym razem wystraszył.
Producent zapewnia, że to naturalne zjawisko. Łagodzący tonik Organique nie
zawiera alkoholu.
Organique seria Basic Cleaner tonik
Działanie oczyszczające mają także
pilingi. Bardzo rzadko sięgam po peelingi enzymatyczne, ponieważ miałam
wrażenie, że słabo im idzie z usuwaniem martwego naskórka. Rzeczywiście tak
jest, a przekonałam się o tym na blogu Agnieszki kosmetologia-naturalnie. Za
działanie złuszczające w peelingu enzymatycznym Basic Cleaner Organique
odpowiada kwas mlekowy (Lactid Acid). Z racji, że w peelingu tym w składzie
jest woda to tzw. enzymy w nim zdążyły się zdezaktywować. Peeling ten nie
posiada substancji myjących, dlatego oprócz demakijażu powinnyśmy umyć skórę
kosmetykiem dogłębnie oczyszczającym – żelem, stonizować i dopiero przejść do
wykonywania peelingu. Peeling Basic Cleaner zawiera sporo składników aktywnych,
m.in. papainę (z papai) i bromelainę (z ananasa), czyli enzymy owocowe, które w
kontakcie z wodą złuszczają zrogowaciały naskórek, wygładzają i wyrównują
koloryt. Na drugim miejscu w składzie jest glinka porcelanowa, która oczyszcza
skórę z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Łagodzi, wygładza i rozjaśnia skórę.
Za działanie antybakteryjne odpowiada ekstrakt z pączków czarnej porzeczki, a ekstrakty
z prawoślazu, krwawnika i melisy
koją, zmiękczają i regenerują skórę. Za
działanie keratolityczne, czyli złuszczające w tym peelingu odpowiadają: kwas
mlekowy
(Lactid Acid), kwas cytrynowy (Citric Acid) oraz kwas glikolowy (Glycolic
Acid), kwasy te także mają za zadnie usunąć przebarwienia i rozjaśnić skórę.
Stosując regularnie peeling dwa razy w tygodniu zgodnie z zaleceniami
producenta można spodziewać się gładszej i bardziej promiennej cery.
peeling enzymatyczny Organique

Podsumowując jest to rzeczywiście bardzo
łagodna seria do oczyszczania twarzy.
Najłagodniejsza z jaką się do tej pory
spotkałam. Tak więc śmiało mogę polecić osobom, które nie mają problemu z
trądzikiem, za to mają skórę suchą, naczynkową, czy wiecznie podrażnioną.
Fajnie jest sięgnąć po tą serię właśnie zimą, bo wszystkie te produkty mają
także delikatne właściwości nawilżające. Dobrze sprawdził się u mnie żel, który
pozostawia skórę czystą, ale nie przesuszoną czy skrzypiącą. Co do toniku mam
mieszane uczucie, ze względu na osad na dnie buteleczki, który później trafia
na wacik. Peeling mnie pozytywnie zaskoczył, mimo, że nie przepadam tak jak
wcześniej wspomniałam za peelingami enzymatycznymi, to ten u mnie dobrze się
sprawdza, ze względu na zawarte w nim kwasy. Działanie złuszczające widoczne
jest dopiero po kilku dniach, ale warto po niego sięgać regularnie. Odkąd go stosuję
moja buzia nie jest podrażniona, a mimo to cały czas gładka i miękka. Nie mam
problemu z suchymi skórkami czy zaczerwienioną cerą. Cała linia ma piękny,
świeży, delikatny zapach, co uprzyjemnia poranny lub wieczorny rytuał.

Produkty wegańskie, nietestowane na zwierzętach