Uncategorized

Wielkie zużycie styczeń – czerwiec 2015 | Część 1


Balea – Milch & Honig – żel pod prysznic

Nie przepadam za słodkimi zapachami, zwłaszcza żeli pod
prysznic. Zbyt szybko mnie mdlą. Jednak ten był zdecydowanie inny. Delikatnie
słodki, nienachalny, niemdły. W zapachu przeważa zapach miodu, to on dominuje,
mleko jest niewyczuwalne, jednak tonuje słodki zapach. Ta wersja zapachowa
należy do stałej sprzedaży kultowych już żeli pod prysznic Balea. Dla mnie to
nie jest zapach, do którego będę wracać. Jednak polecam go osobom lubiących
ciepłe, otulające, słodkie zapachy.

Balea – mit Erdbeerenduft – żel pod prysznic

Uwielbiam truskawki i wszystko co jest z nimi związane, więc
jak tu nie sięgnąć po żel o takim zapachu? Pamiętacie cukierki Alpenliebe?  Z tym właśnie kojarzy mi się ten żel. Świeży i
słodki zapach. Co prawda truskawka jest dosyć sztuczna, jednak mnie to nie
przeszkadza. Jeśli chodzi o właściwości żelu, to tak jak wszystkie pozostałe w
serii, nie wysuszają, są kremowe, świetnie się pienią i są niedrogie. Cóż
więcej wymagać od żelu pod prysznic?

Balea – mit Ananas und Cocosduft – żel pod prysznic

Tematyka słodkich zapachów żeli pod prysznic nadal
zachowana. Nie wiem jak robi to Balea, że ich słodkie zapachy nie są mdłe. W
przypadku ananasa i kokosa (super duet egzotyczny) dominuje ananas, który
nadaje słodki, a zarazem lekko kwaśny zapach, a kokos, niestety jest mało
wyczuwalny. Jednak ta seria limitowana świetnie nadaje się na wakacje. Żel ten
jest niesamowicie odświeżający.

Balea – mit Granatapfelduft – olejek pod prysznic

Tutaj niestety Balea mnie rozczarowała, ponieważ
spodziewałam się większego nawilżenia i uczucia natłuszczonej skóry. Jednak
spotkałam się ze zwykłym, przeciętnym żelem pod prysznic, który oprócz
ciekawego słodko-gorzkiego zapachu granatu nic szczególnego nie wniósł do mojej
pielęgnacji.

Isana Med – Urea Shampoo – szampon z mocznikem do włosów
suchych

Nie używałam tego szamponu regularnie, raczej od czasu do
czasu, by lepiej nawilżyć moje włosy. Efektu wow! nie osiągnęłam ze względu na
brak systematyczności, jednak zauważyłam, że włosy po nim są gładsze i bardziej
miękkie. Oczywiście po umyciu stosowałam odżywkę, więc ciężko mi ocenić
działanie tego szamponu. Na pewno nie szkodził, jest delikatny, ciekawy skład.
Na dłuższą metę może obciążać włosy z tendencją do przetłuszczania.

Schwarzkopf – Essensity – odżywka nawilżająca

Balea – szampon głębokooczyszczający

Chyba znienawidzicie mnie za te ciągłe opisywanie Balei. Ale
nie martwcie się nie płacą mi za to. (Jeszcze). Ten szampon kupiłam z myślą o
moich super tłustych włosach. Po produkcie, który w nazwie ma
głębokooczyszczający spodziewałam się cudów. Jednak szampon ten strasznie
wysuszał włosy, nawet tak tłuste jak moje. Owszem u nasady przy skórze głowy,
włosy były świeże i oczyszczone, ale za to z końcówek nic nie zostało. To
niestety nie szampon dla wszystkich i nie polecam go.

Pat & Rub – moc i blask – szampon dla mężczyzn

Z szamponu korzystał tylko mój mąż. Ja zauważyłam, że był
dosyć wydajny i pięknie, świeżo pachniał. Większość produktów dedykowanych
mężczyznom ma ten sam (albo bardzo podobny zapach). Tutaj jednak zapach był
oryginalny, ciężki do podrobienia. Nie podrażnia, spełnia oczekiwania, ale za
tą cenę loda nie robi. Moim zdaniem seria dla mężczyzn jest fajnym pomysłem na
prezent.

Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą – odżywka do
włosów przetłuszczających się i normanych

Totalna porażka. Tak kiepskiej odżywki, która nic nie robi
jeszcze nie miałam. Owszem nadawała się do włosów przetłuszczających się,
jednak w ogóle nie odżywiała włosów. Skład ciekawy, tania odżywka, ale od razu
mogłabym wylać tonę na głowę a efekt dalej byłby ten sam.

Aussie – 3 minute miracle

Dobra odżywka, w formie maski, zawiera silikony. Więcej
dowiecie się z powyższego linku.
Jesteście ciekawe kolejnej części? 

Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!