Uncategorized

Zużycia października

Dochodzę do wniosku, że to się powinno leczyć. Robienie zdjęć swoim śmieciom jest jakieś chore. A chorsze (wiem jak się stopniuje przymiotnik, co to jest przymiotnik też wiem, a co) jest to, że te śmieci czasem przeleżą u mnie (niecały) miesiąc, aby je uwiecznić na foci, wytrzeć, umyć, a później jeszcze to wszystko opisać. Lubię czytać i oglądać te posty u innych, ale u mnie zaczynają mnie lekko denerwować. Mam wrażenie, że piszę tylko o denkach, a czas odmierzam tylko od denka do denka (jeśli wiecie o co mi chodzi). Jednak mam pewną koncepcję i do końca roku będziecie oglądać tego typu posty i u mnie. A później mam nadzieję, zmodyfikuję nieco formę ekspresji na temat pustych opakowań. 

WYRZUCONE W PAŹDZIERNIKU

Oczywiście, że nadal zdarzają mi się kosmetyki, które muszę wyrzucić, bo się już przeterminowały. Staram się do tego nie dopuszczać, ale się nie da. No po prostu się nie da. Za dużo mam litości do takich niby bubli, niby niebubli, i myślę sobie, że jakoś to będzie. Ale nie jest i na śmierć o danym kosmetyku zapominam, taka jest prawda. Automatycznie także nie używam. A czas nie … (męski organ płciowy) nie stoi. 
Pharmaceris S Sun Protect nawilżający krem ochronny do
twarzy SPF 30 – wysoka ochrona

Krem do twarzy nawilżający z filtrem. To mój pierwszy filtr do twarzy, taki wiecie, na poważnie. Nie mogłam się do niego przekonać. Na plaże bez makijażu owszem się nadaje. Ale pod makijaż na co dzień, nie ma bata. Chyba, że ktoś ma ochotę świecić się jak choinka w Boże Narodzenie. Nie mogłam przeboleć tego kiepskiego wchłaniania. Dlatego rzadko używałam. Finał znacie.
L’biotica regenerujący krem do rzęs 

Przyznam się, że nie stosowałam go regularnie. Nie pamiętałam, nie chciało mi się i takie tam. Więc siłą rzeczy nie mam zielonego pojęcia czy działa czy nie. Groźby i kary nie działały na mnie, nie zdążyłam zapoznać się z tym osobnikiem. Teraz mam inne serum do rzęs, które o dziwo regularnie stosuję (taka jesienna przemiana moja). 
Bingospa błotna maska do twarzy z kolagenem 
Nie mam zielonego pojęcia czemu kupiłam tą maskę. Ja to nie potrafię tego typu kosmetyków używać regularnie. Niestety, pieczenie, swędzenie do tej maski mnie nie przekonały.  Kilka razy użyłam, za każdym razem było to samo. Tak więc lepiej tej maseczce będzie wśród śmieci.

ZUŻYTE DO DNA

1. Bambino szampon dla niemowląt i dzieci z witaminą B3

Szampon, który służył mi przez wiele, ale to wiele miesięcy do mycia pędzli. Ot taki sobie szampon, do pędzli mógł być krzywdy im nie robił. Jednak włosów nie odważyłabym się nim umyć. Nie przyjemnie pachnie, jak dla mnie oczywiście.
2. Original Source
płyn do kąpieli orange oil and ginger
Piękny zapach, a na jesień i zimę to jak znalazł. Uwielbiam zapach. Jednak stosunek ceny do ilości wypada kiepsko. Pieni się w porządku, jednak w kąpieli zapach już nie jest taki intensywny, a szkoda. Nie zaszkodzi tych płynów raz w życiu wypróbować, choćby po to, aby się przekonać, że za tą cenę można mieć więcej. Konkurencja także nie śpi i podobne zapachy także wypuszcza. Tak więc pewnie tylko przypadek sprawi, że wrócimy do siebie.
3. Balea żel pod prysznic limonka i aloes
Pomimo wielkiej miłości do żeli Balea, ten wypada słabo na tle innych. A najgorsze jest to, że ponad wszystko uwielbiam zapachy świeże, cytrusowe. A ten jakoś tak mnie nie uwiódł, nie przeleciał pod prysznicem. Ot taki żel, w sam raz na jeden raz. 
4. Rimmel Stay
Matte puder matujący

Powinnam dostać jakiegoś „Denko Oskara” za wykończenie kolorówki. Ten puder miałam, długo, bardzo długo. Lubię go, i uważam, że jest całkiem niezły jak na puder drogeryjny. Nie mam do nie w zasadzie żadnych zastrzeżeń, ale ja też nie mam specjalnych wymagań. Tak à propos podziwiam osoby, które potrafią puder utrwalający wykończyć w 3 miesiące. 
Na temat tego kremu już pewnie większa część z Was czytała. Dla osób, które pominęły ten wpis, a są ciekawe jak u mnie się sprawdził Skinoren, pozostawiam powyższy link.

NIE ZAŁAPALI SIĘ DO ZDJĘCIA:

6. Carex mydło antybakteryjny w płynie
7. Carea płatki kosmetyczne
8. Babydream pielęgnacyjny płyn do kąpieli
Są to stali bywalcy, nie raz już gościli w denkach, więc co się będę przemęczać, i je opisywać, szkoda klawiatury. Tym czasem lecę sprawdzić, jak Wam idzie mania zużywania, muszę się zmotywować, coby Was w przyszłym miesiącu zaskoczyć!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!