Uncategorized

Lekkość na twarzy- Bourjois 123 Perfect CC Cream

123 Perfect CC Cream to już nie taka nowość Bourjois. W zasadzie długo nie myślałam nad zakupem tego kremu. Koleżanka wspomniała mi o nim podczas wystrzałowych promocji Rossmann’a i pomyślałam „raz kozie śmierć”. Najjaśniejszy kolor wydawał mi się trochę za jasny, a drugi w kolejności zbyt ciemny. Właściwości z opisu koleżanki mnie przekonywały, dlatego zdecydowałam się na najjaśniejszy kolor. Jego cena wynosiła podczas promocji wtedy lekko ponad 23 zł więc naprawdę się było warto. 


Co prawda na mojej toaletce stało już kilka podkładów, ale nie mogłam się oprzeć 123 Perfect CC Cream i od razu chciałam wypróbować. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona! Już po pierwszym nałożeniu przypadł mi do gustu, gdy okazało się, że odcień 31 idealnie stopił się z moją skórą. 

Kolor 31(najjaśniejszy) nie ma różowych tonów, co podobno jest typowe dla gamy Bourjois. Jest trochę jaśniejszy i mniej żółty niż 52 Bourjois HM. I ten kolor jest strzałem w 10, wcale nie jest za jasny, a odcień idealnie stapia się z moim kolorem skóry. Wolę ten kolor niż 52 Healthy Mix.


Dla mnie to idealny, lekki podkład na dzień. Ładnie wyrównuje koloryt cery, ukrywa zaczerwienienia (na tym zależało mi najbardziej), optycznie wygładza i maskuje rozszerzone pory. Nie zakryje większych zmian, ale od tego mamy korektor. Choć ja jestem zadowolona z krycia. Po przypudrowaniu burżuj trzyma się na mym licu bez poprawek około 5-6 godzin w zależności od temperatury. Schodzi z twarzy równomiernie. Niestety ma tendencję do zostawiania śladów np. na telefonie. Podczas upałów lekko się warzy, ale co wtedy się nie warzy?

Nie wymagam od niego by wytrzymał cały dzień, od tego są mocniej kryjące i cięższe kosmetyki. 123 Perfect CC Cream ma wyglądać na mnie dobrze i świeżo w ciągu dnia. Ma być lekki, niewyczuwalny na skórze i nie zapychać. Z tym zapychaniem to trochę będę się czepiać, ponieważ przy regularnym stosowaniu, zauważyłam bardziej zatkane pory oraz kilka wyprysków. Jednak jeśli się robi przerwę w stosowaniu, po przyjściu z pracy / szkoły zmywa dokładnie makijaż, to problem zapychania z głowy. Nie podkreśla również suchych skórek i dodatkowo nie przesusza cery. Na plus także SPF 15.

Tubka, w której znajduje się CC Cream jest miękka i posiada długi, wąski dziubek, więc dozowanie kosmetyku i aplikacja, są banalnie proste i nie wymagają większej wprawy. Zawsze aplikuję go za pomocą jajka Ebelin, ewentualnie za pomocą gąbeczki z Rossmann’a. Nawet raz zdarzyło mi się aplikować go palcami, i efekt był również zadowalający. W ogóle nie smuży, nie robią się zacieki i inne takie. Konsystencja jest bardzo rzadka, tak więc należy uważać, bo raz poplamiłam sobie przez przypadek bluzkę.

Podsumowując, uważam, że to dobry, lekki kosmetyk na co dzień. Raz użyłam go na większe wyjście (utrwaliłam fixer’em) i nieźle się sprawował. Sprawdzi się u dziewczyn, które nie mają zbyt wiele niespodzianek do ukrycia (zmian trądzikowych na pewno nie przykryje). Obawiam się, że posiadaczki typowo tłustej skóry mogą być z niego niezadowolone, ponieważ może spływać. Skóry mieszane, normalne, a nawet suche powinny go polubić. 


123 Perfect CC Cream od kremów BB różni się tym, że lepiej ukrywa zaczerwienienia, jest trochę lepiej kryjący, natomiast od tradycyjnych podkładów różni się tym, że jest bardziej lekki.

A tak prezentuje się w całej okazałości:

Miałyście już z nim do czynienia? Lubicie go? A może są lepsze lekkie podkłady?