Uncategorized

Zużycie lutego

Tak małego zużycia u siebie dawno nie widziałam. Jednak wolę wrzucać małe denka co miesiąc, niż duże raz na kwartał. W tym miesiącu udało mi się zużyć za to coś z kolorówki.

Eveline Cosmetics 8 w 1 Total Action- Bardzo kontrowersyjna odżywka do paznokci. Jedne blogerki chwalą, drugie mocno krytykują. Zawiera formaldehyd. Mnie krzywdy nie zrobiła, paznokci mi nie wyżarła, skórek też nie. Czy działa- trudno mi powiedzieć, moje paznokcie mają swoje kaprysy- raz są piękne i długie- raz nie pomogą źródła Wisły, będę się rozdwajać.
Artdeco- moja ulubiona baza pod cienie. Bez niej nie wyobrażam sobie mojego nawet codziennego makijażu. Dzięki niej cienie lepiej się trzymają, a kolory są wyraziste. Bardzo wydajna, do końca zachowała swoją konsystencje, nie stwardniała, a miałam ją ponad rok.
BeBeauty- żel micelarny nawilżający do mycia i demakijażu– to już moje drugie opakowanie, i na pewno nie ostatnie. Bardzo fajny tani produkt. Świetnie się sprawdza u mnie podczas wieczornej pielęgnacji. Po demakijażu oczu, myję nim całą twarz. Dobrze radzi sobie z resztkami makijażu, odświeża i nie przesusza skóry. 
Mustela- płyn do kąpieli niemowląt– była to bezpłatna próbka, którą można zamówić na stronie producenta. Początkowo służyła do kąpieli córci, ale dostała uczulenia, nie wiem czy akurat po tym produkcie, mimo to, resztę produktu zużyłam sama. Kosmetyk ten ma bardzo intensywny, trwały zapach. Mnie się ten zapach bardzo podoba, ale po pewnym czasie zaczynał drażnić. Cena pełnowymiarowego produktu mnie odstrasza. Jest wiele lepszych kosmetyków dużo tańszych.
Lirene Dermoprogram, Body Arabica, Balsam brązująco – ujędrniający, Cafe Latte- Tutaj link do szczegółowej recenzji. Produkt ten był w moich ulubieńcach. Na pewno jeszcze do niego wrócę.

Joanna- Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą- to chyba najmniej wydajny szampon jaki miałam do tej pory. Tak szybko się skończył, że nawet nie zdążyłam zauważyć efektów jego stosowania. Tani, ładnie pachnie, nic więcej nie jestem w stanie o nim napisać. Możliwe, że wrócę jeszcze do niego.


Prawda, że malutko? No cóż, następnym razem będę musiała się lepiej postarać 🙂