Uncategorized

Ulubieńcy roku 2013- pielęgnacja

Nie przedłużając, bez zbędnych wstępów, kontynuując poprzedni post, wrzucam pielęgnacyjnych ulubieńców minionego roku. Dlaczego jest ich tylko 4? No po prostu nic mi aż tak dupy nie urwało, żeby mogło się załapać. Część pielęgnacyjnych ulubieńców zeszłego roku, dalej używam, tak więc powtarzać się nie chcę. Resztę fajnych kosmetyków nie umieściłam, bo uważam, że stosuję je za krótko tak więc opinia mogłaby być nierzetelna. 
Kolejność nieprzypadkowa:
  1. Tonik złuszczający z Clinique to mój hit zeszłego roku. Początek był trudny, ponieważ powodował zaczerwienia, wysuszał, ale nie poddałam się i po około 2 tygodniach stał się do nieocenienia. 
  2. Mydło w żelu z Clinique to także mój hit jeśli chodzi o poranną rutynę. Bardzo lubię. Z resztą o całej serii powstał post i możecie poczytać moje peany. Co prawda po ponad półrocznym stosowaniu wyżej wymienionych specyfików, uważam, że można je zastąpić tańszymi (aptecznymi) produktami, ale i tak są godne polecenia i warto choć raz w życiu ich wypróbować.
  3. Bardzo sławny krem Ziaja krem nawilżający matujący 25+. U mnie także się sprawdza, działa bez zarzutów, jest super lekki, ale nawilża i pozostawia cerę delikatnie matową. Nie zapycha (a to dla mnie najważniejsze).
  4. Musiałam coś dodać z pielęgnacji ciała, i w sumie w zeszłym roku kosmetyki w tej kategorii wypadały dosyć średnio, za niczym szczególnie tęsknię. Natomiast ten balsam Lirene zapadł mi w pamięci ze względu na zapach, który bardzo lubię i na swoje działanie. Fajnie brązuje ciało bez plam, smug i pomarańczowego koloru. Lubię także zimą, a co 😉
Tylko do tych produktów na pewno jeszcze kiedyś wrócę. A co u Was było faworytem pod względem pielęgnacji ciała i włosów?