Uncategorized

Ulubieńcy roku 2012- makijaż


5 kosmetyków do makijażu
(kolejność nieprzypadkowa)

1). Baza pod cienie Art
Deco
– Najpierw używałam bazy z Inglota i byłam z niej zadowolona. Wiadomo,

że
chciałam wypróbowac czegoś nowego, tak więc tym razem skusiłam sie na Art Deco
i odkryłam, że jest jeszcze lepsza niż Inglot

Plusy:

– cień wytrzymuje na powiece
zdecydowanie dłużej i nie roluje się w załamaniu

– podbija mocno kolor
cienia

– całkiem przyjemna
konsystencja (łatwo się nakłada zarówno palcem, jak i pędzelkiem)

– jest po sam brzeg w
opakowaniu (ułatwia to wydobywanie produktu)

2). Palety Sleek– wiem,
że są lepsze cienie od tych, ale mimo wszystko jak za cenę ok 30 zł za 12
cieni- to

są to bardzo dobre cienie. W sam raz dla osób, które uwielbiają się
malować niezależnie od okazji. Ja do niedawna miałam „tylko” dwie paletki- The
Orginal i Oh So Special. Na urodziny zamówiłam sobie
  trzecia „Paraguaya”. Owszem kuszą mnie
nastepne, ale póki co tyle musi mi wystarczyć, ponieważ mam mnóstwo jeszcze
innych pojedynczych (i nietylko) cieni.

-kolory- wystarczy mieć
jedna paletkę a można dzięki niej wyczarować nieskończoną ilość look’ów

-mocno napigmentowane- są
niezmiernie intensywne

– na bazie dość długo się
utrzymują

-łatwe w aplikacji, choć
bywa, że ciemne kolory mogą się osypywać

3). Pędzle- generalnie
wszystkie jakie mam- (wiadomo są lepsze i gorsze) ale nie wyobrażam sobie
makijażu bez nich. Kiedys myślałam, że tego typu akcesoria są tylko dla
profesjonalistów- nic bardziej mylnego. (Na zdjęciu to nie są wszystkie moje
pędzle, niektóre nie nadawały się do zdjęcia ;))

Generalnie chciałabym
polecić dwie marki- Hakuro i Maestro- cena i jakość są po prostu rewelacyjne.


4). Róż do policzków-
Miss Sporty
. Mój pierwszy róż kupiony 2,5 roku temu. Wtedy zaczynałam „zabawę”
z makijażem. Idealny dla poczatkujacych osób:

-tani

-wydajny (używam prawie
codziennie i jeszcze się nie skończył)

– cieżko z nim przesadzić
i zrobić sobie nim krzywdę

5). Krem BB Garnier- 02
Light.
Wiem, że ten krem nawet nie stał kolo kremu BB, ale jako krem tonujący
sprawdza się całkiem dobrze. Kiedyś miałam krem tonujący z Nivei- był
straszny- pozostawiał smugi, kolor strasznie ciemny (mimo, że podobno miał byc
uniwersalny). Od tamtej pory bałam się nawet spojrzeć w strone tego typu
kremów- ale dosyc miałam dość ciężkawych jak dla mnie podkładów. I ten krem z
BB jest dla mnie strzałem w 10. 

– rozprowadza się
równomiernie- nie pozostawia smug

– wyrównuje koloryt skóry

– delikatnie kryje- bez
efektu maski

– badzo łatwa i przyjemna
aplikacja- wystarczy nałożyc go palcami